najlepsza jakość obsługi booking 2018

Nagroda za jakość usług – Guest Review Awards 2018 – mamy ją po raz czwarty ;-) opinia Gości najlepsza

Już czwarty raz z rzędu portal booking.com przyznał nam nagrodę Guest Review Awards, która oznacza najwyższy poziom świadczonych usług wg ocen odwiedzających obiekty Gości. To tym ważniejsze, że oceny na portalu booking są bardzo uważnie weryfikowane i nie może ich wystawić gość, który nie wykupił usługi przez portal booking. Możemy więc mieć pewność, że nikt kto nie przebywał w danym obiekcie nie wystawi nam oceny …

Nagroda nas nie uspokaja, a wręcz nakręca do działania by być jeszcze lepszym obiektem dla Was – bo tylko dzięki Wam jesteśmy!

Z nowości – w pokoju Gaj Oliwny zawisł duży 42 calowy telewizor ;-) a w każdym pokoju pojawiła się kuchenka mikrofalowa…

Dziękujemy Wam !!!    Zapraszamy do nas serdecznie !nagroda booking 2018

Guest Review Awards 2017 przyznano nam po raz trzeci!

letni wiatr nagroda

       

Już trzeci rok z rzędu – Goście docenili nasz Pensjonat swoimi opiniami,
nominując nas do nagrody Portalu Booking:
Guest Review Awards 2017
i po raz kolejny udało się nam ją otrzymać!
Letni Wiatr Willa Retro otrzymała ocenę 9 z 10… 
Bardzo Wam za to dziękujemy
Zapraszamy w nasze progi.
Przyjedźcie jako Goście – wyjedźcie jako Przyjaciele!

#guestsloves

#guestsloves

Goście docenili nasz Pensjonat – nagroda Guest Review Awards 2016 przyznana #guestsloves

Już drugi rok z rzędu – Goście docenili nasz Pensjonat swoimi opiniami, nominując nas do nagrody Portalu Booking: Guest Review Awards 2016 i po raz kolejny udało się nam ją otrzymać!
Letni Wiatr Willa Retro otrzymała ocenę 9 z 10…  Bardzo Wam za to dziękujemy
Zapraszamy w nasze progi. Przyjedźcie jako Goście – wyjedźcie jako Przyjaciele!

#guestsloves

 

letniwiatr.pl

Tratwą przez Bałtyk – Łeba 1957 rok – oj działo się działo…

tratwa-do-szwecji-01
Łeba 1957 rok – oj działo się działo
Ponad 50 lat temu, w oceanie zakazów, gdy nieznane jeszcze były słowa „sponsor” i „marketing”, a wyjazd do Czechosłowacji stanowił wydarzenie rangi krajowej, Andrzej Urbańczyk, mieszkaniec Łeby, student Politechniki Gdańskiej, postanowił wraz z trójką innych narwańców przepłynąć świerkową tratwą cały „bezkresny” Bałtyk.
tak wspomina te czasy Kapitan – widok Bałtyku w urokliwej Łebie lat 1950., z perspektywy bronowanych plaż i otaczających je drutów kolczastych, tylko dobijał człowieka. Sparaliżowany i zbiurokratyzowany jachting, drabina stopni żeglarskich oraz wszechobecny nadzór WOP odstraszały od skomunizowanych jachtklubów.
Nie potrafiłbym wtedy zbudować porządnej żaglówki, ale gdyby jednak – i tak nie przeszedłbym sita nadzorów.
Mój patent sternika III klasy również niczego nie dawał.
Z drugiej strony zew przygody był silniejszy od zniewolenia, zaś jako enklawa swobody pojawiła się tratwa.
Pomysł był jak objawienie.
Opinię tę podzieliło trzech niezwykłych ludzi, a nie byli to koledzy z akademika czy kolesie z łebskiej przystani, lecz:
inżynier radiotechnik Stanisław Kostka (l.26)
lekarz Jerzy Fischbach (l.26)
Czesław Breit, dziennikarz partyjnej „Gazety Krakowskiej” (l.31)
Lasy Państwowe – podarowały nam sześć ogromnych, dziesięciometrowych pni świerkowych.
Marynarka Wojenna – uszyła żagle i wypożyczyła radiostację.
PLO – ofiarowało liny, sprzęt ratunkowy i apteczkę.
Instytut Medycyny Lotniczej – lotnicze kamizelki ratunkowe, takąż dinghy oraz odsalacze wody morskiej.
Do tego krakowscy piekarze dorzucili dwa worki sucharów.
Oczywiście, nasza „rebelia” wywołała furię Polskiego Związku Żeglarskiego, który usiłował zniszczyć pomysł rejsu faryzejskim straszeniem przed „pewną śmiercią czterech młodych ludzi”.
Gdy tratwa „Nord” została zbudowana, pokazana przez Polską Kronikę Filmową, opisana w licznych reportażach i sprawdzona w dwóch rejsach przybrzeżnych – nie było siły, która mogłaby nas zatrzymać w porcie.
Jesienią 1957 roku 4 odważnych żeglarzy postawiło sobie za cel wyzwanie pokonania dystansu dzielącego Łebę z wybrzeżem Szwecji drogą morską na… samodzielnie skonstruowanej tratwie – 7 września w sztormowej pogodzie dotarli do wyspy Lilla Karlsoe.
__b_DSCN0798
Świerkowy Nord miał 10 metrów długości i 4,5 metra szerokości, ożaglowanie zamykało się w 30 m ², co pozwoliło pomieścić czteroosobową załogę.
Tratwa zbudowana była z 6 świerkowych pni, powiązanych linami (na nich nadbudowana kajuta dla załogi), napędzana była wyłącznie siłą wiatru.
Tuż po wyprawie – „Sztandar Młodych” napisał:
„Największym osiągnięciem tych czterech młodych żeglarzy jest to, że w ogóle udało się im wypłynąć…”
Prawda, najprawdziwsza prawda. Panujący system nie przewidywał bowiem żeglowania po morzach, ani podróży do innych krajów – elementarnych praw wolnego człowieka.
Wyczyn miał być powtórzony w 2005 roku, zbudowano replikę tratwy, lecz rejs z przyczyn technicznych (warunki pogodowe) nie odbył się, a replikę świerkowej tratwy podziwiać możemy w porcie jachtowym w Łebie.
Dla upamiętnienia wyprawy nazwę:
 „Nabrzeże Świerkowej Tratwy Nord”
we wrześniu 2003 roku  – nadano Nabrzeżu Portu Jachtowego w Łebie

tratwy-bg2_2_Fot-archiwum_Andrzeja_Urbanczyka- 195x 290

Kapitan Andrzej Urbańczyk…

Podróżujący na jachtach po całym świecie, często samotnie z kotem Myszołowem.

Na pierwszy rejs wyruszył na tratwie Nord 28 sierpnia 1957 roku. Obecnie mieszka w Kalifornii (lub na morzu). Do niedawna często pomijany przy wyliczaniu polskich żeglarzy, gdyż opuścił Polskę w sposób niezgodny z obowiązującymi na początku lat 70 przepisami.

Wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa jako światowy rekordzista w samotnych rejsach. (ponad 75 000 mil morskich w samotności). Jako jedyny Polak przepłynął ponad 100 tys. mil pod żaglami na wszystkich oceanach (więcej niż Krzysztof Baranowski).

W samotnych rejsach spędził łącznie 750 dni. Jest autorem ponad 30 książek marynistycznych.

letniwiatr.pl

Labirynt Park Łeba

LB2Labirynt Park w Łebie – położony jest tuż obok Polomarketu – jakieś 500 m od naszego pensjonatu. Osobiście nie jestem jego fanką, choć niektórym bardzo się podoba.

To nie jest taka duża atrakcja jak Park Dinozaurów czy Sea Park – to bardziej miejsce na wspólną, rodzinną zabawę.

Tu trzeba pogłówkować, połazić, pograć z dzieckiem. Labirynt jest zrobiony z tui – czasami przerzedzonych przez tych, którzy idą „na skróty”, trochę mało „bujnych”, ale pomysł jest! 

Na powierzchni 5000 m2 znajduje się naturalny labirynt z platformami widokowymi – tu akurat jest fajnie! i 5 bazami do zdobycia po drodze do wyjścia. Można skorzystać z wypożyczalni drewnianych wózków, które ułatwią przejście labiryntu z małymi dziećmi. Wprawny zdobywca jest w stanie przejść labirynt w około 20 minut.

LB1Gratis można zagrać w BOULLE.

W ostatnim roku przybyła nowa atrakcja: „Magiczny ogród drewnianych gier wielkoformatowych” a w nim kilkadziesiąt gier zręcznościowych, logicznych i łamigłówek. Wszystkie w formacie XXL.
W magicznym ogrodzie można znaleźć takie gry jak: Yenga, Bierki, CymberGay, Zbijanie Budowli, Rybki, Wrzucanie woreczków w tarcze, Proca, Przesuwanie kuleczki na sznurkach, Bilard czy Celowanie w otwory – wszystko oczywiście na powietrzu.

Jest kolorowy Plac Zabaw dla Młodszych Dzieciaków…

plac

 

 

 

 

 

 

 

a tak to wygląda na filmie: https://www.youtube.com/watch?v=Ma_JsFU7XK0